Napisane przez: Michael | 14 maj 2009

Upadek trylogia – czyli bonusy z płyty DVD

Siemacie. Dawno mnie nie było, ale wcale nie umarłem. Dzisiaj nie chce mi się znowu nic pisać, ale mam dla Was nowy filmik. Bez szału. Parę osób już widziało – takie małe promo całej trylogii. Fajne jest Hitler dance – jutro balujemy chyba w Operze to pokażę jak to się robi :>

Pozdro!

Napisane przez: Michael | 19 marzec 2009

Upadek Forum 3: Czas Apokalipsy

Forum stoi nad przepaścią. Nuda wieje we wszystkich wątkach, a forumowicze udzielają się jedynie w technicznym i kupię/sprzedam. Aby odmienić oblicze smutnego Forum Subaru, Michael postanawia przygotować film. Wodzowi jednak nie jest on w smak i wysyła armię moderatorów, aby zniszczyli ostatnie przejawy aktywności użytkowników.

Postanowiłem zrezygnować z formy komediowej i zaserwować Wam nieco cięższy klimat, skłaniający do refleksji nad tym co się stało. Oczywiście całość wciąż jest żartem i znajdziecie tu parę gramów dowcipu, ale niewątpliwie ten film pokazuje coś innego niż poprzednie.

Miłego oglądania,

Michael

Napisane przez: Michael | 16 marzec 2009

Upadek Forum 3 – trailer

Forum jest całkowicie zniszczone przez ostatnią wojnę. Michael, ostatni mogący rozruszać życie jest ścigany przez władze. Jego plan zrobienia filmu o forum wydaje się być gwoździem do trumny. Ta historia nie może mieć happy endu…

Ta część zamyka trylogię i jednocześnie całą serię – mówił w rozmowie z Washington Post sam Michael, producent filmu – jeśli na forum nie zajdą dalsze zmiany, nie widzę o czym dalej miała by być ta seria. Oczywiście życzę sobie i użytkownikom, abym kiedyś mógł zrobić drugą trylogię, która opowie o powrocie „the good guys”.

Cały film już wkrótce.

Napisane przez: Michael | 10 marzec 2009

Upadek Forum 2: Zemsta Rupeeerta

Najbardziej oczekiwana produkcja pierwszego kwartału 2009 już jest. Sprawy wyglądają coraz gorzej. Wódz postanawia sięgnąć po złowieszczego Rupeeerta, który ma zaprowadzić porządek na ogarniętym chaosem Forum Subaru. Witajcie w świecie gdzie zło jest naprawdę złe, a dobro… dobro też jest złe…

PS – Special thanks for Rupeeert, dzięki, któremu uporałem się z technicznym problemem przy emisji filmu :)

A teraz za pomoc dysydentom straci dobrą fuchę na forum i dostanie bana :mrgreen:

Napisane przez: Michael | 9 marzec 2009

Upadek Forum 2 – trailer

Nadchodzi długo oczekiwana kontynuacja superprodukcji pod tytułem Upadek Forum. Szeregi moderatorskie uszczupla najważniejszy z modów. Rupeeert robi swoje porządki. Czy Forum przetrwa tę próbę? Pełna wersja już wkrótce na Wassup Michael!?

Napisane przez: Michael | 8 marzec 2009

Zdrada Brata Czesława

Nawet najlepsi okazują się mieć chwile słabości. Tym razem ofiarą ciemnej strony mocy stał ten, który dopiero się od niej uwolnił – brat Czesław we własnej osobie. Dramatyczna historia o twardej męskiej przyjaźni. Mocne kino psychologiczne dla wymagających widzów.

Napisane przez: Michael | 5 marzec 2009

Pasztet Squad: Mikki na celowniku

Nastały trudne czasy dla Rebelii. Drużyna pasztetu infiltruje cały Internet w poszukiwaniu dowodów zbrodni wszystkich użytkowników. Tym razem ich ofiarą padł sam Molibdenowy Nikolai, znany również jako Mikki.

Napisane przez: Michael | 5 marzec 2009

Pasztet Squad part 1

Małe podsumowanie nocnych wydarzeń.

Wstaje nowy dzień. Miotła zamiotła. Na forum znów jest spokój, a sprzedaż Nissanów rośnie.

Napisane przez: Michael | 4 marzec 2009

Upadek Forum

Forum chyli się ku upadkowi. Wątki ogarnia chaos i anarchia. Sypią się niewykropkowane bluzgi. Koniec jest blisko…

Napisane przez: Michael | 3 marzec 2009

Z pamiętnika młodego filmowca

Jest wtorek. Co to w ogóle za dzień wtorek? Kto to wymyślił? Po co? Nie wiem, ale nie cierpię gnoja. Znowu to samo. Nic się nie dzieje. Siedzę i czekam na telefon. Od Wajdy albo Polańskiego. W końcu po coś kurwa na tę filmówkę jeżdżę. Nie dzwonią obaj. I słusznie – wiedzą, że jestem zajęty i nie mam czasu na pierdoły.

Postanowiłem, że będę robił wielkie kino. W Londynie budują nowy multiplex i trzeba Polaczków do roboty. Hehe – żartowałem. Jakiś serialik się może wykroi. Policjanci z Majami czy coś takiego. Ale na razie nic nie wiem. Potrzebny szpenio, który ogarnie cuda na kiju i podpisze się jako executive producer. Czemu nie? Ja zawsze jestem gotów na małą manianę.

miami_vice_zdjecie1

Ale na razie siedzę dalej. Czasem wstaję i chodzę po pokoju. Ale nie za często, żeby skarpetek nie przecierać. Kryzys jest, trzeba szanować własny dobytek. Zatem idę coś zjeść. Pół wieprza, tona ryżu i wagon warzyw. Nie można przesadzić – odchudzam się. Jak zawsze wychodzi mi to żarcie zajebiste i w ten sposób w 30 minut pochłaniam mój obiad na nadchodzący tydzień. Jak już wspominałem jest kryzys – jutro może nie być okazji zjeść, więc lepiej wszystko na raz.

No dobra, ale co dalej? Znowu nuda. Puszczam Truskawie piosenkę o Hondzie. Chłopak ma doła, bo wlał sobie wiadro wody do silnika i ten o dziwo odmówił dalszej współpracy. VTEC zamilkł to będzie się chociaż można pobujać w rytm „I lof maj Honda…”. A tak na serio to współczuję dziku, no ale zawsze mówiłem, że CAI to szajs i musi się tak skończyć prędzej czy później.

Ale co zrobić. Nauczony doświadczeniem może zamieni Civica na łódź podwodną. Ruscy ponoć nie wiedzą co zrobić z flotą atomową, to pewnie po taniości chętnie oddadzą jakąś puchę. Ja bym brał.

nowy-bolid-owoca

Tymczasem wrócił podniecony Foreks. Egzotyczne wczasy nad morzem odmieniły go nie do Poznania… tzn… nie do poznania. Wrócił cały rumiany, po drodze spowodował katastrofę komunikacyjną, no ale nic nowego. W końcu nie każdy musi umieć jeździć. Dobrze, że Mery nie zabił, bo polubiliśmy ją i mimo, iż Foreks jaki jest każdy widzi, to życzymy mu dobrze (a przynajmniej tak mu mówimy).

Rozpisał się ostatnio chłopaczyna o nadchodzącej imprezie u mnie, bo widać, że fantazja go już ponosi. Zapomniał, że King of Disco jest tylko jeden. Ale znowu się go spoi w sobotę to się opamięta. Właśnie, właśnie – na najbliższego b4 przynoszę puchar pocieszenia za MC, zwany także pucharem przechodnim. Nazwa jest stąd, że jak go zrobimy to będziemy bardzo przechodni. Także stay sharp, będzie groźnie.

green-fairy

Napisane przez: Michael | 28 luty 2009

Zima w mieście

Nic się nie dzieje. Jak zwykle. No w sumie nie jak zwykle – wcześniej się działo. Teraz nawet nie ma awanturek żadnych. A jak już są, to tak nędzne, że szkoda walić palcami w klawiaturę. Walić to i wszystkich nieszczęsnych kabotynów ujadających po kątach.

Do rzeczy. Dziś znowu sobota. I to jest ta dobra wiadomość. Sobota jest bowiem punktem kulminacyjnym tygodnia, i dniem, w którym rycerze wyruszają na miasto. Tym razem również ziemia zadrży, gdy dzielni chłopcy w lśniących zbrojach wjadą na parkiet na białych koniach. Hell yeah.

No ale to sobota. A do czego służą pozostałe dni? Niedziela to wiem. Do odpoczywania po sobocie. Piątek od biedy też można zostawić. Ale reszta tygodnia do wywalenia. Nic się nie dzieje, a jak już dzieje to takie rzeczy, że lepiej jakby ich nie było.

Wszystko przez tę cholerną pogodę. Pada, zimno, mokro, ciapa, plucha. Albo trzeba siedzieć w domu na dupie, albo iść w konkretne miejsce. Odpadają przyjemne przechadzki Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem, gdzie ze wszystkich stron atakują długie nogi turystek jak i naszych lokalnych atrakcji.

Nie piszę więcej, bo nie ma o czym, więc będę nudził. Może po sobocie coś się wydarzy.

PS – Pozdro dla telefonu Przemka ;-)

iphone

Napisane przez: Michael | 22 luty 2009

Robota to głupota, picie to jest życie

Znowu się kończy weekend. Dlaczego? Odwieczne pytanie uderza w moją głowę niczym sobotni beat. Nie. Nie uderza. Po prostu się zamyśliłem i walnąłem łbem w te pieprzone drzwi od szafki. Trzeba uważać, jak się robi herbatę. Nic to – wracam do moich zajęć. Ale jakich znowu kurwa zajęć, skoro cały dzień nic nie robiłem. Nieważne. Ja po prostu lubię odpoczywać.

odpoczynek1

Zatem stało się. Jak zwykle wyszedłem na kłamcę. Mówiłem, że to już koniec, nie będzie więcej imprez. Wiadomo przecież, że Impreza skończyła się na modelu 06-07. Stwierdziłem jednak, że ktoś musi rozruszać towarzycho, a kto może to zrobić lepiej niż ja. No kto? Tak też myślałem. Zatem jedziemy, będzie tłusto i nie bierzemy jeńców.

Tyle z przemyśleń o mojej wielkości. Nie manii wielkości – po prostu wielkości samej w sobie. No dobra, ale dość chwalenia się. Przynajmniej w tym akapicie. Dlatego od razu zacznę następny.

Wczoraj znowu zaczęliśmy u Forseksa. Beton straszny. Jak zarobię trochę pieniędzy to mu kupię nowy zamrażalnik, bo facet nie pił chyba jeszcze nigdy zimnej wódki. Ale smaczna wódka da się wypić nawet jak nie jest porządnie zmrożona, dlatego jeszcze żyję. Popilim zatem i przenieśli się tam gdzie zwykle. Powitała nas luneta i meduza oraz ostatnia paróweczka hrabiego Barykenta. O ile paróweczka i meduza weszła gładko, to luneta bez popity jest dla najtwardszych zawodników. Oczywiście poszła. W końcu to jest Polska, a kto nie pije wódki ten jest gruby i malutki.

Potem było już tylko gorzej. Beton, beton, beton. Zostanę alkoholikiem. Albo strażakiem. Jeszcze nie zdecydowałem. Niepokojącym symptomem jest to, że pijemy jak źli, a rachunki jakieś niskie (Przemuś – special thanks). Na taryfy idzie więcej niż na alko. A jednak wódy leci całe wiadro. No nic. Tylko się cieszyć.

Później towarzystwo się o zgrozo rozpierzchło i tak się z grubsza skończyło. Ale zwiedziłem kawał miasta i epicko się złajdaczyłem. Jak zawsze. Nie wiem kto wymyślił wódę, ale lubię gościa.

Dobra starczy Wam szczegółów zboczeńcy, to nie turbo-erotyk.

PS. Foreks podobno miał kłopoty z policją podczas powrotu do domu.

mcowned

Napisane przez: Michael | 21 luty 2009

Michael wielkim poetą był

W odpowiedzi na dzisiejszy gangsta rap, przygotowałem takie oto cudo.

Dzisiejsze rymy do gustu mi przypadły,
choć wieczorem strasznie się schleję,
bo wielkie wiadro wódki się poleje,
To jednak miny forumowych rajców zbladły.

Drużyna pasztetu w totalnym barłogu,
siedzą po kątach w milczeniu jak trusie,
bo wyszło, że to zwykłe bojaźliwe strusie,
i nic ich nie wyciągnie z władzy nałogu.

Rzecz w tym, że weekend nadszedł znowu,
miastem ponownie zatrzęsą królowie nocy,
wysiadając z niebiesko złotej karocy,
pasztety w tym czasie niech wpadną do rowu.

Honor i odznaka to wartości dla nich całkiem obce,
wszak jakie wartości mogą wypłynąć z pasztetu?
Na pewno nie lepsze niż z miejskiego szaletu,
a oni, miernota, po prostu są jak głupoty kopce.

Refleksji żadnej spodziewać się nie można,
działania forumowej góry to jedna wielka ściema,
co zresztą widać, bo żaden regulamin sensu nie ma,
Tylko siepacz skończył niczym kurczak z rożna.

Tymczasem postrach miasta wysuwa się na szpicę,
Porzućcie wszelkie nadzieje smutni kabotyni,
to co widzicie, to walący dach waszej ex-świątyni,
To Foreks, Czesław i Michael ruszają na ulice.

peanut-butter-motherfucker

No i stało się. Wielki Siepacz Hadronów stracił kilka zębów. Rzucanie się bez przemyślenia na kolejnych userów, w końcu przyniosło efekt – tłum zażądał głowy siepacza. Ten wykonał gest oddania władzy, ale było to podobne do putinowskiego wycofania się na stołek premiera. Na stanowisku nowego administratora obsadzono człowieka, który na forum budzi tyle kontrowersji co działacz LPR-u na paradzie gejów.

parada-gejow-z-giertychem

Uważam, że mimo tego trzeba dać mu szansę i jak spierdoli to tłum go i tak zje. Zje go dlatego bo autorytetów już nie ma – i o tym właśnie dzisiaj będzie. Jeśli jest coś czego naprawdę warto żałować przy przyjściu nowego admina to fakt, iż ze względu na jego osobę zrezygnował Przemeq.

Co najlepsze po tylu latach bycia powszechnie szanowanym modem (teraz zyskałeś bracie jeszcze większy szacunek, kolor nicka nie ma znaczenia), dyrekcja nawet nie pofatygowała się, żeby napisać na publiku „proszę, dziękuję, przepraszam, pocałuj mnie w dupę” – no nic, zero. Za to uprawnienia zabrali mu w trzy minuty. I to potwierdza moją teorię, że klasę się ma, albo nie i koniec.

Będę się powtarzał i pierdolił w kółko, ale facet jest autorytetem jakiego tego forum nie miało i mieć już nie będzie. Byli lepsi (Az, WRC), byli gorsi (khe, khe), ale teraz została miernota. Miernota pozbawiona jakiegokolwiek honoru i myślę, że ich pozostanie w gronie moderatorskim dobitnie świadczy o tym, że w istocie rzeczy SĄ drużyną pasztetu.

Patrzcie i uczcie się od lepszych. Przemek pokazał Wielkiemu Siepaczowi Hadronów co ten powinien był zrobić dwa miesiące temu. Bo niektórzy wiedzą czym jest honor. Natomiast to co się stało na forum po złożeniu odznaki przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Takiego chaosu i anarchii z bliska nie widziałem nigdy. Kolejne dymisje posypały się jedna za drugą. Bęben, mati, radekk, pablonas i last but not least Moniqa. Postawa godna pochwały.

honor-i-odznaka

Oczywiście trzon drużyny pasztetu już dawno stracił cojones, więc nie spodziewałem się nawet, że też oddadzą broń. Mnie na ich miejscu byłoby wstyd odezwać się do byłych kolegów z modelatorni. Ba. Wstyd by mi było dalej być modem. Ale niektórych jedynym celem życiowym jest „trwanie”, więc i miernotę rozumiem. Taki jestem dzisiaj dobry.

Wracamy. Po dymisji Przemka tłum zaczyna się burzyć i szturmować barykady. Sypią się bluzgi (uzasadnione!), odchodzący moderatorzy wlepiają paski każdemu kto o to poprosi, wściekłość jest powszechna. Nawet nasz białostocki PR-owiec dostał bana od matiego – stary akcja roku, jesteś gość.

ban-subaryty

Wraz z nadejściem wieczora powoli zaczęło się uspokajać, wszedł nowy admin i w lepszy lub gorszy sposób podjął próby mediacji z tłumem. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Na razie wzorem ministra Giertycha ogłosił wielką amnestię, w związku z czym moja banicja długo nie potrwała. Co ciekawe amnestią nie został objęty Public Enemy Number One czyli… guess who!

A jak skończył Wielki Siepacz Hadronów? Ano nijak. Moc nie została mu do końca odebrana – jak twierdzi nowy admin – taka wola dyrekcji. Jeśli to prawda, to pokazuje, że ten człowiek niczego się nie uczy i nie docierają do niego żadne argumenty. Na forum może być jeszcze siedem wojen w tym dwie z użyciem broni atomowej, a on dalej będzie szedł w swoje. Bo to zawsze użytkownik jest głupi. Niestety, mimo gładkich słówek jesteśmy na forum traktowani jak idioci.

Mimo, iż mogę pisać normalnie na forum, póki co mocno się ograniczam. Siedzę i obserwuję. Czasem na pewno nie powstrzymam się od wpisania jakiejś głupoty. Spotkań formowych też nie zamierzam omijać więc luźna guma. Na razie wycofuję się na z góry upatrzone pozycje na blogu i stąd będę gryzł, kąsał i wkurwiał ludzi.

Ach i rada dla nowego admina. Wola ludu jest taka, żeby otworzyć na forum dział „dowcipy o Wielkim Siepaczu Hadronów”. Może w ramach bycia wyluzowanym modem, warto rozpocząć od takiego fajnego prezentu dla userów? Pod rozwagę.

PS mała zagadka dla spotowiczów: ile jedzie się rowerem z Warszawy do Białegostoku?

Pozdrawiam mitsumaniaków!

ban-subaryty-2

Napisane przez: Michael | 17 luty 2009

Wassup Michael – najt edyszyn madafaka ogłoszenie

Witajcie blogosłuchacze, tu ojciec dyrektor. Mam dla Was wiadomość. Dzięki mojej interwencji udało się sprowadzić Foreksa na drogę zła i przeniósł swój blog na wordpress, dzięki czemu będziemy mogli wpisywać mu chamskie komentarze pod niusami i rozpoczać otwartą wojnę pomiędzy blogami. Link poniżej:

Wrota do konfesjonału

bewareofjerk-pnged

Starsze wpisy »

Kategorie